Savitar Pietraga myje okna

 

Dzień za dniem wciąż ucieka, a tu wiosna puka. Pstryk, prask i już po świętach.
My tak cichaczem pomiędzy moimi urodzinami, kwiatami, jajkami, pisankami i jajecznicą, zabraliśmy się do mycia okien.

Przy czwórce młodocianych latorośli, to zadanie wykonać należy w dwojaki sposób. Można działać samotnie, czyli cichaczem i ekspresem myć okna, gdy cała ekipa, jak młode dziki z mozołem przekopuje kawałek podwórka nie porośniętego trawą. W drugim wariancie należy dzielnie stawić czoła wyzwaniu i wciągnąć swoje pociechy w wir obowiązkowego sprzątania.

Savitar Pietraga myje okna

Przy tej drugiej opcji warto pamiętać, by każdemu przydzielić odpowiednie do wieku i umiejętności stanowisko pracy, powierzyć sprzęt czyszczący za jakie dziecko będzie odpowiedzialne. Wówczas unikniemy przepychanek o miejsce, o sprzęt – jednym słowem kłótni o wszystko. Gdy zaczyna się… “mamo, ja chcę to… i ja też… buuuu… a ja kiedy dostanę… ty niegrzeczny… ty niedobry…, puść, to moje… oddaj…. “ wtedy cała ochota na przyuczanie młodych pryska niczym bańka mydlana.
Nie wiem co lepsze, gdyż każdy kij ma dwa końce. Więc polecam kierować się intuicyjnie, w zależności od pory dnia, naszego nastroju i nastroju naszych pociech.

Gdy dzieci były mniejsze, każdy dostawał do rączki ściereczkę i ścierali, a raczej rozmazywali namiętnie brud po oknach, aż do znudzenia, a ja w tym czasie wstawiałam pranie, odkurzałam, myłam podłogi, albo składałam pranie. Na koniec wychwalałam ich pod niebiosa i w błyskawicznym tempie zakańczałam przez nich rozpoczętą wspaniałą robotę.
Teraz są więksi i zadają dużo więcej pytań, niekoniecznie na temat wykonywanej w danej chwili pracy. Więc myjąc okna obgadywaliśmy zagadnienia związane z kosmosem, wszechświatem i Kopernikiem.
Tak oto rozpoczęliśmy w tym roku wiosenną zabawę w sprzątanie na poważnie.

Jak wszystkim wiadomo, nie każda kobieta lubi myć okna. Jednak każda kobieta uwielbia, gdy okna są czyste. Ale robota sama się nie zrobi, a szkoda… Ja należę do tych nienawidzących mycia okien. Wszystko pozalewane, miski, ścierki, zawsze coś było powylewane, a końcowe docieranie papierem , kizianie i mizianie, żeby nie było smug, żeby nie ciekło na podłogę. A fuj, na samą myśl gęsiej skórki dostaję, to nie dla mnie. Ta zmora długo mnie prześladowała.

Myślę sobie 6 okien i dwa okna balkonowe… o zgrozo… osiem okien… jak to myć, żeby się nie wykończyć. Oj płakałam ja rzewnie, gdy z rocznym dzieckiem u boku, a z drugim w brzuchu myłam okna. Niejeden raz myślałam o tym, że wcześniej urodzę przez te okna. Jednak brud ma to do siebie, że sam nie znika.
I kolejne święta… jak święta, to zakupy… i jazda do marketu.
W markecie na zakupach dorwała mnie jakaś dziewuszka prezentująca urządzenia Kärcher. Tłumaczy mi zawzięcie, wychwala strasznie jakieś drogie sprzęty. Ale ja pomiędzy karmieniem rocznego dziecka i z brzuchem jak w pełni zatankowana cysterna, nie miałam ochoty słuchać o odkurzaczach, myjkach i innych urządzeniach firmy Kärcher. Co chwila szukałam toalety, jak nie ja – bo cisnęło na pęcherz strasznie, co w końcowym okresie ciąży jest zupełnie normalne, to małemu zmieniałam pieluchę. Kto by słuchał jakiejś panienki wychwalającej drogi sprzęt – bo szybko myje, bo nie ma smug przy myciu, bo to, czy tamto… . Myślę sobie – reklama dźwignią handlu, mnie nie naciągniecie na tak drogi sprzęt. Pewnie się nie sprzedaje, więc wszystkie chwyty dozwolone.

Nie kupiłam myjki Kärcher, ani żadnej innej. Szczęśliwa, że nie dałam się naciągnąć, zakończyłam zakupy w markecie.
Potem poród drugiego dziecka. A czas leci jak szalony. I znów zbliżały się święta, kolejne mycie okien. A po świętach … o matko, jestem w ciąży… trzecia ciąża… płakać, czy się cieszyć? Nie było czasu na rozczulanie, kolejne święta zbliżały się dużymi krokami, a wraz z nimi poczucie bezradności i natrętna myśl.. okna, okna, okna…

Lew miał 2,5 roku, Aurora 9 m-cy, ja w czwartym miesiącu ciąży z trzecim dzieckiem, a tu tyle okien do wyszorowania. Oj, jak ja płakałam, wymiotowałam, karmiłam dzieci i znów wracałam do mycia okien, to koszmar, który mam nadzieje nigdy nie wróci.
I wtedy myślę sobie, już czas coś z tym zrobić. Niechaj będę głupia i naiwna, a kupie taki drogi luksus za 250 złotych i zobaczymy co on potrafi. W sklepie nie byli mi nawet w stanie pokazać jak to cudo działa, a zachwalali jak by to był wynalazek wszechczasów.
Kupiłam. W domu rozpakowałam. Kochani, to było cztery lata temu….

izssp02

izssp03
izssp04
izssp05
izssp06
izssp07
izssp08
izssp09
izssp10
izssp11

izssp12

izssp13

izssp14

izssp15

izssp16

izssp17

izssp18

izssp19 (2)

izssp20

izssp22

izssp21

izssp23

izssp24

izssp25
izssp26
izssp27

Do dnia dzisiejszego używamy myjkę do okien Kärcher i rozstać się z nią nie zamierzam. Od momentu zakupu raz w miesiącu mam przygodę z oknami, spryskuję, czyszczę, odsysam … i koniec. Wszystkie okna są czyste, a praca idzie szybko, krótko, zwięźle i na temat.

PO PROSTU CUDO.
Choć mam jeszcze stary model, to jest to urządzenie niezastąpione. Jednak nowsze modele są lżejsze i cichsze, a bateria wytrzymuje dłużej na jednym naładowaniu. Warto wiedzieć, że myjka jest niezniszczalna w rękach dzieci, umyje płytki w łazience, lustrem też nie pogardzi. Gdy dzieci rozleją sok na podłodze lub na stole, sięgam po moją myjkę Kärcher i wszystko natychmiast wraca do normy. Psik, psik, zium, zium i już czysto. Jestem zachwycona i pod ogromnym wrażeniem zakupu, którego tak bardzo unikałam.

I tak oto cztery lata temu ułatwiłam sobie życie.
Teraz mamy już czwórkę dzieci, wszystkie dzieciaczki myją ze mną okna i mają przy tym super zabawę.
Tego życzę z całego serca wszystkim wielodzietnym oraz tym, którzy lubią upiększać swoje życie.

Jeśli i Wam spodoba się myjka, to zapraszam do poczytania o tym produkcie. Tutaj nieco więcej o myjce do okien Kärcher.

A Wy jak myjecie okna? Jesteście tradycjonalistami w tym zakresie, czy korzystacie z dobrodziejstw nowej technologii?

Aurora:
czapka – H&M
sukienka – ZARA
rajstopki – Reserved
sandałki – Gino Rossi

Savitar:
czapka – no name
kamizelka – no name
bluzka – H&M
spodnie – C&A

Lew:
czapka – Reserved
bluza z kapturem – Wójcik
spodnie – H&M
buty – conversy

3 thoughts on “Kärcher – życie w dużej rodzinie piękniejsze

    1. Dziękujemy 🙂 Dzieci myły okna, a ja wyrodna matka – zdjęcia robiłam, żeby im za 10 lat pokazać, gdy kryzys wychowawczy przyjdzie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *